Wypadek "Zjawy"

ODPOWIEDZ
Dźwiedź
Zaawansowany użytkownik
Posty: 601
Rejestracja: 07 paź 2015, 02:19
Podziękował: 1 raz

Wypadek "Zjawy"

Post autor: Dźwiedź » 06 gru 2016, 13:22

Ciężkie chwile polskiego jachtu "Zjawa IV". Wracający z transatlantyckiego rejsu żaglowiec wszedł na mieliznę u wybrzeży Szwecji. Wszystkich członków załogi udało się ewakuować, jednak jednostka została pozostawiona na pastwę żywiołu. Nie wiadomo, czy dotrwa do rana.

Około godziny 14 "Zjawa IV" weszła na mieliznę niedaleko półwyspu Falsterbo u wejścia na Bałtyk. Jak informuje armator: "załoga jest bezpieczna, nikomu nic się nie stało. Wszyscy zostali ściągnięci z jachtu przez SAR [Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa]. Nie wiadomo, czy jacht uda się ściągnąć z mielizny, bo akcja może rozpocząć się dopiero rano". Czy w trudnych warunkach panujących na Bałtyku opuszczony jacht zdoła utrzymać się na powierzchni? O sytuacji będziemy informować na bieżąco.

"Zjawa IV" to kecz bermudzki zbudowany w 1949 roku w Szwecji. Początkowo pełnił funkcję kutra ratowniczego. W latach 70. został przekazany Centrum Wychowania Morskiego ZHP i zaczęła pływać jako harcerski jacht szkolny. Ma dwa maszty i 18,7 m długości całkowitej. Nazwa nawiązuje do historycznych trzech jachtów Władysława Wagnera, pierwszego Polaka, który opłynął świat (w latach 1932-39). To właśnie ten wyczyn upamiętnia wyprawa pod nazwą OdySEA, którą statek rozpoczął w 15 sierpnia 2015 roku w Gdyni. Od tamtej pory dwa razy trawersował Atlantyk i odwiedził miejsca, do których dotarł i w których żył patron rejsu. Wyprawa miała zakończyć się w Gdyni, w której jacht spodziewany był za kilka dni.

Przez noc mimo trudnych warunków panujących na morzu opuszczona "Zjawa IV" była dozorowana przez statek szwedzkiej straży przybrzeżnej. Żaglowiec nabrał wody, ale nie zatonął. Na razie jednak trudno ocenić stan jednostki i oszacować ewentualne straty. Nad ranem miejscowe służby rozpoczęły operację wypompowywania paliwa ze zbiorników "Zjawy IV". Wszyscy członkowie załogi spędzili noc w hotelu w Trelleborgu. Część z nich już dziś wróci promem do Polski.

- W chwili obecnej prowadzimy uzgodnienia z firmami, które gotowe są podjąć się ściągnięcia "Zjawy" i holowania jej do portu Malmo. Na miejscu zostali kapitan i dwóch członków załogi, którzy będą uczestniczyli w ewentualnym holowaniu jachtu. Przyczyny zdarzenia badane są przez szwedzką straż przybrzeżną i policję. O wypadku zostały powiadomione organy administracji morskiej w Polsce - informuje harcmistrz Rafał Klepacz z Centrum Wychowania Morskiego ZHP, które jest armatorem "Zjawy IV".

Nie pierwsze kłopoty

To nie pierwsze kłopoty harcerskiego żaglowca. Przypomnijmy, 1 czerwca 2015 roku trzeba było ewakuować uczestniczki Onkorejsu z Gdyni do szwedzkiego Visby. Załogę stanowiło 12 kobiet, które wygrały bądź były w trakcie walki z nowotworami. Nikomu nic się nie stało, ale jacht musiał zostać odholowany do Władysławowa. Drugie podejście do Onkorejsu, zakończone sukcesem we wrześniu ubiegłego roku, odbyło się już na dwóch innych jednostkach: "Cobra 41" i "Bavaria 36".

Zjawa IV wróciła bezpiecznie do portu. "Popłyniemy jeszcze raz"
http://m.trojmiasto.wyborcza.pl/trojmia ... tonac.html



bosman
Zaawansowany użytkownik
Posty: 158
Rejestracja: 25 lis 2015, 10:20

Re: Wypadek "Zjawy"

Post autor: bosman » 18 gru 2016, 11:36

Dziś zakończyła się operacja podniesienia Zjawy z mielizny, na którą Zjawa została wprowadzona w dniu 5 grudnia 2016 roku.

Celowo nie mówię, że zakończyła się operacja ratowania Zjawy, bo ta operacja ciągle trwa. Przed nami sprowadzenie Zjawy do Polski, szacowanie rozmiaru zniszczeń i zakresu remontu jachtu. Następnie, być może, poszukiwanie środków na przywrócenie kultowego jachtu ZHP do służby.

Niemniej najgorsze chyba za nami. Zjawa stoi na twardym, została uratowana przed zniszczeniem, co jeszcze kilka dni temu nie było takie pewne. Mieliśmy trochę szczęścia: doskonałą pogodę w ciągu kilku ostatnich dni – co nie jest takie oczywiste w grudniu, wysoki stan morza w dniu prowadzenia operacji.

Mieliśmy też szczęście do ludzi. Cała ta operacja nie odbyłaby się bez profesjonalizmu Salvage Teamu, bez wsparcia biura prawnego GK ZHP, bez wytężonej pracy zespołu CWM ZHP.

Na początku tego roku, podczas spotkania kapitanów s/y Zawisza Czarny, podczas omawiania spraw związanych z naszym flagowym żaglowcem, powiedziałem, że gwarancją naszego spokoju jest PZU. W tych dniach okazało się, że PZU jest nie tylko gwarancją spokoju, ale jego pracownicy są też wsparciem w trudnej sytuacji. Dlatego bardzo chcę podkreślić, zaangażowanie prawników i pracowników PZU w prowadzenie operacji. Nie zostawili nas samych z tą sytuacją, byli z nami, wspierali, doradzali dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem w likwidacji szkód morskich.

Teraz po wszystkim jest też czas na spokojną analizę samego wejścia na mieliznę. Swoje dochodzenie prowadzi The Swedish Accident Investigation Authority (Statens haverikommission – SHK). Wkrótce rozpocznie się postępowanie Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich oraz badanie wypadku przez Izbę Morską. Chcemy aktywnie włączyć się w wyjaśnienie tego wypadku i będziemy cierpliwie czekać na wyniki tych postępowań. Do momentu ogłoszenia ich werdyktów wstrzymamy się z dywagacjami na temat przyczyn zajścia.



Minione kilka dni był dla nas okropnie stresującym okresem. Niepewność co do powodzenia operacji ratowniczej, duże jej koszty, trudność jej zorganizowania, ogromna presja. Trudno nam było przejść przez ten okres. I choć wszyscy stanęli na wysokości zadania, choć ostatecznie się udało, to chcę podziękować wszystkim tym, którzy w tych trudnych dniach zwracali się do nas z propozycją pomocy, dusili w zarodku złośliwe plotki i pomówienia, wspierali dobrym słowem.

Dziękuję Wam. Z Wami było nam łatwiej.

Liczę, że będziecie z nami dalej.



hm. Rafał Klepacz

Członek Zarządu CWM ZHP
http://cwm.edu.pl/koniec-akcji-ratowniczej



ODPOWIEDZ

Wróć do „Żeglarstwo”